Marka Motherlove jest obecna w wielu krajach świata, w tym w 9 w Europie. Opinie otrzymane od klientów z różnych rynków świata można śledzić chociażby na stronie Amazon.com Natomiast to debiutant na rynku polskim, stąd też z góry dziękujemy wszystkim mamom, które pomimo wielu codziennych obowiązków, znajdą czas na napisanie do nas na adres kontakt@pl.motherlove.eu i podzielą się swoją opinią!

Otrzymałam do testów ochronną maść przeciw pieluszkowemu zapaleniu skóry. Syn boryka się zarówno z AZS, jak i ŁZS. Gdy przeczytałam w opisie produktu, że ma działanie antybakteryjne i przeciwgrzybiczne, byłam pełna nadziei, bo po środkach przeciwgrzybiczych widziałam u syna poprawę. Już po pierwszym dniu była diametralna różnica. Nie mogłam uwierzyć, że jednak można bez sterydów czy standardowych leków przeciwgrzybiczych osiągnąć taki stan. Skóra jest w znacznie lepszej kondycji. Zaczerwienienia znacząco zbledły, skóra zrobiła się normalna, nie nadmiernie sucha, i po dziecku widzę, że świąd ustąpił. Delikatny zapach, dobra konsystencja, wydajność to wiadome zalety. Co ważne, faktycznie jest przyjazna pieluszkom wielorazowym, nie zatłuszcza wkładów, mimo że smaruję po każdej zmianie pieluszki. Pisząc to, uświadomiłam sobie, jak wielką poczułam ulgę i radość, że nadal mogę iść ścieżką natury i nie używać chemii. Źródło: Kwartalnik Laktacyjny III 2017
Weronika
Przetestowałam Regenerujący Spray do okolic intymnych Motherlove. Pierwsze, na co zwróci- łam uwagę, to skład: naturalne składniki pochodzenia organicznego. Kolejna rzecz to piękny, ziołowy zapach i łatwość użycia. Nie trzeba przygotowywać żadnych roztworów czy nasiadówek. Buteleczkę sprayu można łatwo zapakować do torby do szpitala i zaaplikować już niedługo po porodzie. Również w domu nie trzeba tracić czasu na przygotowywanie płukanek czy nasiadówek, wystarczyło rozpylić spray po każdej wizycie w toalecie, by poczuć ulgę, a ból i opuchlizna się zmniejszyły. Trochę ciężko było rozpylać z buteleczki „do góry nogami”, ale po kilku razach nabrałam już wprawy i ustaliłam odpowiednią pozycję do aplikacji. Spray jednocześnie odkaża, więc zapewniał czystość ran i szwów. Źródło: Kwartalnik Laktacyjny III 2017
Beata
Jestem mamą trójki dzieci – wszystkie karmione piersią. Z tego względu mam spore doświadczenie z produktami na bolesne i poranione brodawki. Najmłodszy syn Ryszard ma obecnie 14 miesięcy. Nie uznaje smoczka ani butelki, z tego względu w czasie chorób i ząbkowania spędza przy piersi długie godziny. Niestety wiąże się to z tym, że mimo długiego stażu problem bolesnych i pogryzionych brodawek jest wciąż aktualny. Państwa produkt zdaje egzamin w takich sytuacjach – łagodzi podrażnienie, nawilża i koi. Dzięki słoiczkowi jest łatwy w użyciu, w temperaturze pokojowej ma konsystencję łatwą do nabrania i rozprowadzenia. Dobrze się wchłania, nie zaobserwowałam, by widocznie plamił ubrania. Zapach jest specyficzny, ale delikatny. Brak konieczności zmywania pozwala na spokojne użycie w każdej sytuacji, a zapach/smak nie wpływa na dziecko (nie odmówiło ono piersi nawet bezpośrednio po smarowaniu). Myślę, że jest to produkt godny uwagi! Źródło: Kwartalnik Laktacyjny III 2017
Dominika
Czy łagodzi ból uszkodzonych w wyniku porodu mięśni krocza, zmniejsza obrzęki, hamuje krwawienie, niestety nie mogę potwierdzić, ponieważ nie miałam możliwości sprawdzić. ;-) Wspomaga regenerację – z tym mogę się zgodzić, ponieważ miałam incydent pieczenia i swędzenia okolicy pochwy akurat w momencie, kiedy zaczęłam stosować spray. Zauważyłam złagodzenie i ustanie dolegliwości. Źródło: Kwartalnik Laktacyjny III 2017
Renata
Krem do pielęgnacji sutków. Na początku stosowałam krem po każdym karmieniu, że względu na silnie podrażnienie brodawek. Już po kilku dniach czułam wyraźną poprawę i dyskomfort przy początku karmienia był coraz mniejszy, a po tygodniu praktycznie nieodczuwalny. Krem stosuję teraz dwa razy dziennie. Preparat jest bardzo wydajny, mimo częstego stosowania produktu jest w opakowaniu jeszcze bardzo dużo. Krem ma bardzo lekką konsystencję, szybko się wchłania, a co dla mnie było najistotniejsze, nie zostawia śladów na bieliźnie i nie musi być zmywany z piersi przed karmieniem, co w przypadku innych specyfików, które stosowałam, było bardzo uciążliwe. Dodatkowym atutem jest skład kremu – naturalne składniki, fakt, że nie stosuje na delikatną skórę sutków preparatów pełnych chemii, to dla mnie duży plus. Nie przekonuje mnie jedynie zapach kremu – nie przeszkadza on dziecku, nie jest wyczuwalny przez otoczenie, ogólnie nie śmierdzi, ale oczekiwałam przyjemnego delikatnego zapachu. Podsumowując – z preparatu jestem bardzo zadowolona, serdecznie polecam. Źródło: Kwartalnik Laktacyjny III 2017
Magda
Testowałam ochronny krem pod pieluszkę Motherlove przez tydzień i już po kilku użyciach widziałam znaczną poprawę wyglądu skóry u mojego Maluszka. Krem świetnie niweluje zaczerwienienia w okolicach pupy i pachwin. Jego zdecydowaną zaletą jest bardzo delikatny zapach i konsystencja, dzięki której krem bardzo dobrze się rozprowadza. Małym minusem kremu jest, według mnie, jego słaba wydajność. Z drugiej strony nie trzeba go używać przy każdej zmianie pieluszki, tylko w razie potrzeby, gdy pojawiają się zaczerwienienia. Źródło: Kwartalnik Laktacyjny III 2017
Dominika